Trochę danych o biznesie jaki robią władze lokalne na wszelkich opłatach za parkowanie

Najwięcej kasy za różnego rodzaju opłat za parkowanie w ubiegłym roku zarobił Londyn. Z nadwyżką sięgającą 412 milionów funtów zajmuje pierwsze miejsce w Anglii.

Według RAC Foundation, w niektórych councilach są ogromne nadwyżki sięgające setek milionów funtów. W latach 2011-2012 brytyjskie władze samorządowe miały ich aż 565 milionów funtów, co oznacza wzrost o 54 miliony w stosunku do roku poprzedniego.

Dane pokazują, że tylko 52 (14%) z 359 lokalnych urzędów miało deficyt w latach 2011-2012 w tym obszarze.

Nawet po odjęciu wydatków, które samorządy włożyły w infrastrukturę, ta nadwyżka i tak wynosiła 412 milionów funtów.

Council z największą nadwyżką to Westminster, który „wypracował” 41,6 miliona funtów, za nim były sąsiadujące z nim Kensington i Chelsea (£28.1 m) oraz Camden (£25 m). Jeżeli mieszkasz w tych dzielnicach albo często w nich bywasz to uważaj, bo prawdopodobieństwo, że skasują cię za różnego rodzaju wykroczenia parkingowe zdecydowanie wzrasta.

W tych sprawach wypowiadał się także sąd. W lipcu tego roku jeden z sędziów stwierdził, że władze Barnet  w północnym Londynie działały nielegalnie świadomie, naciągając na opłaty parkingowe w celu zwiększenia swoich dochodów.

Oczywiście nie wszystkie councile zarabiają aż tak duże sumy, niemniej jednak setki milionów funtów, w tym twoich pieniędzy z opłat parkingowych, trafiają do ich budżetów.

Jeden z radnych zapytany o to, co dzieje się z tymi ogromnymi kwotami powiedział, że dochody są wydawane na usługi parkingowe, a jeśli coś zostanie, to przeznaczane jest na łatanie dziur, zniżki dla emerytów itp., lampy i ogólnie na poprawę stanu dróg. Tak przynajmniej oficjalnie twierdził.

Mówi się, że to opłaty parkingowe pozwalają lokalnym władzom poprawiać płynność ruchu ulicznego i bezpieczeństwo na drogach. Pomagają zachować specjalne ułatwienia dla służb ratowniczych oraz, że umożliwiają mieszkańcom parkowanie swoich samochodów blisko domów i blisko lokalnych małych sklepów.

Fakty zdają się temu przeczyć, bo jak informują organizacje zrzeszające przedsiębiorców, przez nadmierne represje i opłaty parkingowe w miastach, ich centra wymierają. Spadają przychody właścicieli sklepów i restauracji, bo ludzie wolą robić zakupy i spędzać wolny czas w centrach handlowych położonych na obrzeżach miasta, gdzie łatwo dojechać, a ze znalezieniem bezpłatnego miejsca parkingowego też nie ma problemu.

Opublikowane w tym roku dane pokazują, że brytyjskie councile spodziewają się wzrostu przychodów z wszelkich opłat parkingowych z 601 milionów funtów w tatach 2012-2013 do 635 milionów w latach 2013-2014.

Ta sytuacja musi ulec zmianie, trzeba zmienić te zasady. Prawo wyraźnie stanowi, że opłaty za parkowanie to nie podatek. Samorządy lokalne w ogóle nie liczą się z tą opinią, a cierpią na tym rodzinne budżety ciężko pracujących rodzin, lokalne sklepy i cała społeczność lokalna.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress